Dziś jest , imieniny obchodzą:

Brukselskie Sokoły…

Mam przyjemność rozmowy z prezesem oraz jednym z założycieli halowego klubu piłkarskiego FC SOKÓŁ BRUKSELA Piotrem Razniakiem.

 

Skąd wziął się pomysł na założenie (kolejnego) polonijnego klubu w Brukseli?

FC Sokół Bruksela został założony przez grupę przyjaciół, w większości uczniów polskiej szkoły im. Joachima Lelewela w Brukseli. Piłka nożna była i jest naszym sposobem na życie. Spotykaliśmy się podczas przerw, po lekcjach i przy każdej możliwej okazji żeby pograć. Wtedy zawiązały się przyjaźnie zrodzone ze wspólnej pasji. Te nieskończone godziny wspólnego grania zaowocowały pierwszym nieformalnym spotkaniem zarządu. W spotkaniu brali udział: Damian Krasowski, Fryderyk Poniatowski, Damian Abramczuk, Adrian Król i ja. Bardzo szybko do drużyny dołączyli Tomek Onoszko, Mateusz Zabiuk, Łukasz Bajda, Michał Lipowski, Borys Kolek i nasz trener – Jacek Kulig. Z taka liczbą zapaleńców nie mogło się skończyć inaczej. Tak właśnie w 2009 r. powstał pierwszy polonijny klub futsalu w Brukseli.

Nie łatwiej było dołączyć do np. Polonii, Legii czy Wisły?

Pytanie dość tendencyjne. Wówczas, kiedy graliśmy po różnych boiskach nikt z nas nie słyszał o Legii czy Wiśle. Polonia wydawała nam się dość hermetyczną grupą ludzi o kilka lat od nas starszych, raczej nienastawioną na przyjęcie kilkunastu nastolatków amatorsko kopiących piłkę. Dziś wiele się zmieniło. Media społecznościowe sprawiają, że wszystkie polonijne drużyny są znane szerokiej publiczności. Chcąc zapisać dziecko do klubu wystarczy włączyć Facebook’a.

 

Gdzie Sokół w tym wszystkim?

My stawiamy przede wszystkim na jakość przekazu, a nie na ilość. Nie jesteśmy mocno znani wśród Polaków w Brukseli, ale też nie szukamy tego rozgłosu na siłę. Mamy na tyle fajnych ludzi i fajną strukturę, że ktoś, kto był u nas na meczu bez wątpienia dobrze się bawił, zobaczył kawał niezłego futsalu i mile to wspomina. Druga strona medalu jest taka, że promocja klubu to bardzo czasochłonne zajecie, więc jestem pełen podziwu dla dokonań FC Polonii Bruksela w ostatnich kilku latach.

 

Dlaczego akurat piłka halowa?

Wynika to po prostu z naszych „korzeni”, bo właśnie na małych boiskach graliśmy zanim powstał klub. Najczęściej były to boiska College Jean XXIII, albo tzw. brukselskie Agory. Futsal to bardzo techniczna gra, poziom „uliczny” w Brukseli jest bardzo wysoki, dlatego siłą rzeczy trzeba doskonalić technikę, nawet chcąc wyjść pograć pod blok. To, że stworzyliśmy drużynę futsalową pokazuje, że nie czuliśmy się w tym najgorsi. Polacy są znani z piłkarskiej siły, szybkości i wytrzymałości, a rzadziej z techniki. Mimo, że są to tylko i wyłącznie wyobrażenia i się z nimi absolutnie nie zgadzam, to do dziś zdarza mi się słyszeć, że moja drużyna w ogóle nie gra jak Polacy. No cóż, stereotypy.

Byliście także jednym z pierwszych polonijnych klubów, który zainwestował w młodzież.

Mieliśmy w przeszłości drużynę do lat 16. Dziś niestety mamy same drużyny seniorskie.
Ówczesna drużyna under-16 wyrosła i prawdopodobnie niedługo zacznie stawiać swoje pierwsze, dorosłe futsalowe kroki. Mam nadzieję, że pod naszym szyldem jako FC Sokół BXL 3. Gdyby jednak okazało się, że zdecydują się założyć własny klub, to bez wątpienia będziemy im kibicować. Brak drużyn młodzieżowych wynika po prostu z braku czasu i odpowiedniej liczby zmotywowanych ludzi z żyłką organizatorską. Z tego miejsca apeluje: gdyby ktoś czuł się na siłach zostać trenerem grupy młodzieżowej, to zapraszam! Struktura i doświadczenie już jest i żal byłoby z tego nie skorzystać.

 

Z doświadczenia wiem, że znalezienie odpowiedniej infrastruktury hali czy boiska, to nie lada wyczyn na terenie Brukseli. Wszelkie boiska i kompleksy sportowe są po prostu przeludnione. Jak sobie z tym poradziliście?

Infrastruktura to często kwestia znajomości. Zaczynaliśmy w Rhode St-Genèse, za Brukselą. Swoje mecze rozgrywaliśmy w środy o godzinie 22:00. Możecie sobie wyobrazić, że nie była to optymalna pora. Mimo wszystko towarzyszył nam niesamowity zapał. Zaczynaliśmy powoli poznawać brukselski światek futsalu i siłą rzeczy mieliśmy więcej informacji o dostępnych salach i o tym, z kim trzeba porozmawiać, żeby brano nas pod uwagę w kontekście wynajmu długoterminowego. Dziś gramy na Haren w soboty o 19:30 i 20:30. Do naszej hali dojeżdżają tramwaje i autobusy. Mamy jedną z fajniejszych trybun w Brukseli, a i bar dla kibiców znajduje się w tym samym budynku.

 

Bierzecie udział w różnych turniejach halowych, także poza granicami Belgii.

Kilka razy uczestniczyliśmy w turnieju Winter Cup w Holandii, ze zmiennym szczęściem. W zeszłym roku zajęliśmy tam trzecie miejsce. W tym roku niestety ulegliśmy w ćwierćfinale przegrywając z halową drużyną z Polski. Swoją drogą jest to świetnie zorganizowany turniej i polecam wszystkim udział w przyszłorocznej edycji. W Belgii także zaliczyliśmy kilka imprez, ale utarło się, że nie jesteśmy drużyną wybitnie turniejową. Często wygrywamy z faworytami, żeby odpaść z potencjalnie słabszym przeciwnikiem. Ot taka przypadłość. Turnieje to też często okazja by sprawdzić nowych zawodników. Rzadko się zdarza, że jedziemy na poszczególny turniej najmocniejszym składem. Priorytetem jest liga.

 

Czy możecie pochwalić się jakimiś sukcesami?

Pierwsza drużyna już dwukrotnie awansowała do wyższej klasy rozgrywkowej, w tym zdobywając mistrza 5 ligi w 2011 roku. Druga drużyna dwukrotnie awansowała do 4 ligi. Poziom futsalowy w naszym regionie jest uznawany za najwyższy w całym kraju. Bruksela liczy też największą ilość klubów. Jest 5 lig, w czym ostatnia liczy 13 grup po 14 zespołów. Na obecną chwilę gramy w trzeciej lidze. Patrząc na jakość mojego zespołu myślę, że prawdziwe sukcesy dopiero nadejdą.

 

Polonijne kluby znane są z tego, że niezbyt chętnie wpuszczają w swoje grono obcokrajowców? Czy u Was także trzymacie się tej reguły? W Sokole grają jacyś obcokrajowcy?

W Sokole grają sami Polacy. Nie wynika to z niechęci, czy awersji do obcokrajowców. Tak się po prostu przyjęło. Każdy klub potrzebuje elementów, wokół których stworzy swoja własną tożsamość. To, że grają u nas sami Polacy jest jednym z takich elementów. Przypominam sobie, ze wpadłem kiedyś na pomysł połączenia naszej drużyny z ekipą znajomego, Yougoslavia Utd, w której występowali piłkarze z byłej Jugosławii. Pomysł szybko upadł z różnych względów. Oni się rozpadli, a my trwamy dalej jako drużyna polonijna.

 

Jak sobie radzicie ze strony organizacyjnej/finansowej?

Jak zapewne w wielu drużynach, to delikatna kwestia. Klub chcący dobrze funkcjonować ma ogromne wydatki, a mało możliwości zarobku. Firmy pomimo możliwości optymalizacji podatków nie chcą pomagać klubom. Wynika to często z tego, że brakuje im wystarczającej wiedzy o korzyściach jakie mogą z tego czerpać. Organizowanie przyjęć i turniejów jest czasochłonne i przynosi proporcjonalnie małe zyski, wiec naszym głównym źródłem utrzymania są składki piłkarzy.
Jeżeli chodzi o organizację, to staramy się dzielić obowiązkami. W praktyce jednak każdy z nas ma swoje rodziny i obowiązki, a klub to dodatkowa przyjemność, która zajmuje często każdą wolną chwilę.

 

Jakie są wasze plany i cele na przyszłość?

Takim najbliższym celem jest awans pierwszej drużyny do elity regionu. Myślę, że zdobyliśmy na tyle doświadczenia w trzeciej lidze, że w przyszłym sezonie musi być awans. Jesteśmy pewni swojej siły i wiemy, że nas na to stać. Oglądałem już mecze 2 ligi Brabancji - Brukseli w 2009 roku i nie przypuszczałem, że kiedyś zbiorę wokół siebie grupę chłopaków, którzy bez żadnych kompleksów będą pretendować, żeby tam grać.
Na pewno chcielibyśmy przyjąć kilku utalentowanych piłkarzy do drugiej drużyny, którzy w przyszłości będą motorem napędowym zespołu oraz utworzenie trzeciej drużyny, czyli naszych młodych wilków, po których dużo sobie obiecuję.
Celem długoterminowym jest pierwsza zmiana pokoleniowa w klubie. Mam nadzieje, że nazwa FC Sokół BXL przetrwa również wtedy, gdy wszyscy założyciele zdecydują się usunąć na bok. To będzie znaczyło, ze stworzyliśmy coś fajnego, coś, co ma siłę przyciągania młodych chłopaków chcących pokopać piłkę rozmiar 4 na plastikowym boisku.

 

Co byś powiedział młodym ludziom, aby ich zachęcić do gry w „halówkę”?

Często nie zdajemy sobie sprawy ile meczów futsalowych odbywa się codziennie w Brukseli. Sam nie wiedziałem, jak popularny jest to sport.
Futsal to świetna dynamiczna gra wywodząca się z piłki nożnej. Tak naprawdę najlepszą zachętą jest przyjść na mecz, poczuć emocje i samemu spróbować. Fc Sokół Bruksela to dla mnie szczególna sprawa, o którą dbam na co dzień. Jeżeli sprawie, że ta sprawa stanie się szczególna również dla młodego człowieka, to będzie to dla mnie wielka przyjemność.

 

Dziękuję za rozmowę.

fot. Tomasz Cibulla, www.zbsstudio.com

Polecamy

– Aha, pamiętajcie: wyjeżdżacie do państwa kapitalistycznego, które może i ma tam jakieś swoje plusy, ale chodzi o to, żeby te plusy nie przesłoniły wam minusów! – nawoływał prezes Ryszard Ochódzki w nieśmiertelnym „Misiu” Stanisława Barei.

Każdy z nas chce, aby jego dom był miejscem spokoju i bezpieczeństwa. Podczas gdy na spokój w domu mają wpływ wyłącznie jego domownicy, to bezpieczeństwo może nam zapewnić profesjonalnie zaprojektowany i zainstalowany system alarmowy.

 

Większość z Was ma obraz deszczowej i pochmurnej Belgii, i jest to ocena podobna do mojej. Jednak pamiętajmy, że mamy tutaj także piękną, malowniczą mgłę i właśnie na takie plenery chcę Was dzisiaj zaprosić.

 

Świąteczne targi są jednym z moich ulubionych tematów. Jak najbardziej „na czasie” pachnące choinką i cynamonem, zapowiadają nadejście Bożego Narodzenia.

Bo pożyczkę daną tracim najczęściej z przyjacielem – napisał Szekspir w jednym ze swoich wielkich dzieł, jakim był „Hamlet”. W naszej kancelarii często spotykamy się z osobami, które pożyczają pieniądze bez spisywania umowy pożyczki i nie mogą doczekać się zwrotu.

Gościłem niedawno w centrum handlowym w Europie zwanej „Zachodnią” i wygląda ono nieco inaczej od tego, z czym mamy zazwyczaj do czynienia podczas wizyt w Polsce. Ta akurat ulica biegła przez ścisły pępek miasta, od rana do nocy okupowana jest przez jak najprawdziwszy targ warzywno-rybno-owocowy, zapachy i smrody mieszają się z gromkim pokrzykiwaniem przekupek zachwalających swoje produkty. I zero sanepidu na dodatek!

Zbliżający się wielkimi krokami Dzień Kobiet, o którym – mam nadzieję przynajmniej polscy mężczyźni nie zapomną! – jest wyśmienitą okazją do rozważań nad starym porzekadłem, że to nie suknia zdobi człowieka, a człowiek suknię.

 

Zbliża się wiosna, dlatego też warto zadbać o swoją cerę, ponieważ skóra będzie narażona na promienie słoneczne. Po zimie skóra jest mocno przesuszona i brakuje jej witalności.

 

Siedzę w poczekalni w klinice InviMed w Warszawie i mimochodem oglądam wiszące na ścianach zdjęcia uroczych małych bobasków.

W życiu każdej dojrzałej kobiety pojawia się moment, kiedy musi zostać sama. Najlepiej sama ze sobą. No i doczekałam się po wielu latach małżeństwa. Popołudnie i wieczór. Wolne. Mąż wyjątkowo został w pracy do 23, a dzieciaki przebywały na wycieczce szkolnej. Z noclegiem!

Reklama

Poczta kwiatowa
Radio Roza
niderlandia.org
polonia.be

Galeria

  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Dzień Dziecka w szkole 2010
  • Koncert Budki Suflera
  • Krakus
  • Dzień Dziecka 2012
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Mini galeria 03
  • Mini galeria 04
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Bal Gimnazjalistów
  • Ani Mru Mru
  • Miss Fitness
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Koncert Golec u-Orkiestra
  • Bal Karnawałowy 2011

Oni nam zaufali

kuchnia
ing
wbc
rossignol
permis
aaxe
wiewiorka
les delices