Dziś jest , imieniny obchodzą:

Człowiek o stu twarzach

Od zarania dziejów wiadomo, że ludzka naiwność nie zna granic, a na świecie jest pełno oszustów, którzy łapią się różnych sposobów, by omamić naiwnych ludzi i wyłudzić od nich pieniądze.

 

Jedną z metod tego typu przestępstw są oszustwa matrymonialne, których ofiarami padają samotne kobiety. Najsłynniejszym polskim oszustem w tej profesji był Jerzy Kalibaka (na podstawie jego przestępczej działalności powstał serial pt. Tulipan), który uwodził i okradał kobiety wypoczywające w nadmorskich i górskich kurortach. Pieniądze zdobyte kradzieżami, oszustwami i wyłudzeniami pozwoliły prowadzić mu wystawne życie, a ofiarami jego podbojów były głównie zamożne kobiety pochodzące z dobrych domów. W kradzieżach i wyłudzeniach pomagały mu niekiedy kochanki. Tego typu przestępstwo nie było jednak wymysłem polskiego Don Juana, nie było novum w historii kryminalistyki.

 

W 1934 roku przestępstwo o podobnym charakterze miało miejsce w Belgii. Tamtejsza policja wpadła na trop międzynarodowego hochsztaplera, którego specjalnością było oszukiwanie kobiet metodą na „małżeństwo” i wyłudzanie od nich pieniędzy, czasem pokaźnych kwot. Jak ustaliła belgijska policja tajemniczy oszust grasował niemal we wszystkich krajach europejskich, a swe niecne występki przeprowadzał z rzadko spotykanym sprytem. Schwytanie tak bezczelnego oszusta, który żeruje na ludzkiej naiwności jest szczególnie trudne, gdyż ów osobnik występuje stale pod fałszywym nazwiskiem, ale też zmienia swój zewnętrzny wygląd goląc wąsy, zapuszczając brodę, farbując włosy, etc.
Policja prowadząc śledztwo w tej sprawie dysponowała dwudziestoma odbitkami fotograficznymi, która każda z nich przedstawiała poszukiwanego oszusta, ale jedna od drugiej różniła się w sposób wręcz niewiarygodny. Raz oszust występował jako typowy Francuz, to znów widziano go jako Anglika z charakterystycznie ogoloną twarzą, albo Amerykanina z monoklem na oku. Upodabniał się on również do Włocha czy Austriaka z brodą a’ la Franciszek Józef. Jednym słowem ten wyrafinowany oszust mógł być obywatelem każdego europejskiego państwa i potrafił odgrywać nową postać lepiej, niż niejeden sceniczny aktor. Do tych niewątpliwych zalet należy dołączyć nie byle jaką przebiegłość i tak zwany „łut szczęścia”, gdyż szczęście jest konieczne przy skutecznym przeprowadzeniu afer w wielkim stylu.

Jednym z miast, do którego zawitał ów kanciarz by zapuścić swoją pajęczą sieć na bezbronną ofiarę była Bruksela. Jej przebieg był następujący:
Pewna bogata wdowa Marie S. będąca jeszcze w kwiecie wieku i nie chcąc reszty życia spędzać w samotności postanowiła raz jeszcze zaznać rozkoszy życia małżeńskiego. Co prawda matka natura nie obdarzyła tej 45 letniej wdowy wdziękami Grety Garbo, ale miała ona jeszcze inne przymioty godne uwagi, takie jak choćby konto bankowe, na którym zdeponowany był okrągły milion franków, ponadto posiadała kilka domów w Brukseli i willi w Antwerpii. Część jej majątku pochodził ze spadku po mężu finansiście.

Marie S. przez jedno z biur matrymonialnych poznała wytwornego Amerykanina, niejakiego Maksymiliana Foresta, który z zawodu miał być dyplomatą. Oficjalna znajomość została zaaranżowana podczas koncertu w filharmonii. Wdowa zakochała się w owym przystojnym jankesie od pierwszego wejrzenia i jak sama później zeznała przesłuchującej ją policji wydawało jej się, że jest to miłość na śmierć i życie.


Sprawy od samego początku przybrały ekspresowe tempo. Po upływie zaledwie kilku dni znajomości dyplomata oświadczył się, a jego propozycja małżeństwa została radośnie przyjęta przez wdowę, która odwzajemniała jego gorące uczucia. Z tej okazji wyprawiono huczne zaręczyny. Dyplomata wręczył w darze swojej przyszłej żonie przepiękny brylant, który miał być dowodem jego miłości i oddania. Zaczął się okres istnej sielanki, wspólne spędzanie czasu, wyjazdy na wieś, wyjścia do opery i spotkania z przyjaciółmi Marie S.

Po jakimś czasie narzeczony bogatej Belgijki oświadczył, że otrzymał od swych zwierzchników polecenie pilnego wyjazdu do Paryża, a później do Rzymu, gdzie ma uczestniczyć w rozmowach z Mussolinim.
Jednak przed wyjazdem obiecał swojej narzeczonej, że zarówno z Paryża jak i z Rzymu będzie telefonował do niej tak często jak tylko to będzie możliwe. Istotnie już następnego dnia po wyjeździe ów dyplomata zatelefonował z Paryża i w płomiennej rozmowie rozczulał się jak bardzo tęskni i nie może doczekać się powrotu w ramiona swej ukochanej. Dwa dni później zatelefonował z Rzymu, rozmowa przebiegała w podobnym tonie, ale zakończyła się prośbą, aby narzeczona kupiła drogocenny brylant, który osobiście musi wręczyć pewnemu wpływowemu dyplomacie zaznaczając, że prosi ją o to, gdyż w Brukseli brylanty są o wiele tańsze niż w Rzymie. Po brylant miała się zgłosić jego znajoma hrabina, którą na jednym z przyjęć miał on jej przedstawić, a której brat towarzyszy mu podczas tej dyplomatycznej podróży. Wdowa bez namysłu podjęła pieniądze z banku i kupiła odpowiedni brylant, o który prosił ją narzeczony. Następnie przekazała go ów hrabinie, która miała mu go dostarczyć. Po upływie kolejnych dwóch dni Maksymilian Forest zatelefonował z Rzymu serdecznie dziękując za pomoc i przyrzekając, że wkrótce wraca do Brukseli. Był to ostatni kontakt amerykańskiego „dyplomaty” ze swoją narzeczoną.
Po upływie dwóch tygodni wdowa zaniepokojona tak długą nieobecnością swojego przyszłego męża i olbrzymim wydatkiem – ów brylant kosztował trzysta tysięcy franków – zawiadomiła policję.
Od razu wszczęto energiczne śledztwo i wówczas zrozpaczona wdowa dowiedziała się, że narzeczony jej jest poszukiwanym przestępcą, który w podobny sposób oszukał w całej Europie kilkanaście kobiet, ale też udało mu się naciągnąć włoskiego hrabiego i paryskiego marszanda, od którego wyłudził kilka cennych obrazów.

Oczywistym było również, że tajemnicza hrabina pośrednicząca w wysłaniu brylantu również zniknęła. W ten sposób oszust nabrał damę, która dzięki temu zaprzysięgła, że już nie chce słyszeć o małżeństwie. Ale jedno nie ulega wątpliwości „człowiek o stu twarzach” – groźny i niebezpieczny oszust w swym bilansie zanotował nową udaną aferę.

Polecamy

26 maja to wyjątkowy dzień, przypomina nam bowiem o święcie naszych matek. Cichych, skromnych kobiet, bez których nie byłoby nas na świecie. Kobiet, dzięki którym, nasze dzieciństwo było szczęśliwym okresem w życiu, pełnym radości, miłości i ciepła rodzinnego.

Goście zwiedzający ogród zoologiczny w szkockim Edynburgu wielokrotnie wydawali okrzyk zgrozy widząc człowieka przeskakującego ogrodzenie i zmierzającego ku ważącemu 250 kg niedźwiedziowi syryjskiemu. – Sam wiele razy to robiłem, zresztą mieliśmy z kolegami dyżury, po prostu odwiedzaliśmy Wojtka – wspomina pan Romuald, dziś 93-letni, pogodny senior, były żołnierz 22 Kompanii Zaopatrywania Artylerii 2-go Korpusu Polskiego generała Andersa.

– Tego nie wyrzucaj, jeszcze na pewno się przyda! – gdera mój wiekowy (85 lat), ale wciąż sprawny na wszystkich poziomach, ojciec Stefan.

Z morza wrócił sąsiad; facet jest marynarzem i czasem jak zniknie, to miesiąc albo dwa go nie widać. Wyszedł do ogrodu, ja do swojego, przywitaliśmy się. – Już się bałem, panie sąsiedzie, bo telewizja mówi, że Polaków gdzieś tam w Nigerii porwali i wciąż trzymają – mówię.

Każdy z nas ma taki okres, kiedy zaczyna się wiercić. Coś mu przeszkadza, coś zaczyna uwierać, coś gniecie. Dochodzimy do wniosku, że warto byłoby coś zmienić. Większość z nas duma nad tym kilka miesięcy i na koniec grudnia stwierdza, że jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, po tym jak już wyleczymy sylwestrowego kaca, wszystko się zmieni.

Czas urlopów w pełni. Część z Was już wróciła z zasłużonych wakacji, część pewnie jeszcze odpoczywa, ale są i tacy, którzy odliczają dni do wyjazdu. Ale wszystkim bez wyjątku polecam kilkugodzinny wypad do belgijskiego Kortrijk/Courtrai, leżącego blisko francuskiej granicy.

ZIMA to typ urody przeważający na kuli ziemskiej, gdyż posiadają ją zarówno Azjaci, Murzyni oraz większość nacji śródziemnomorskiej.

Któż z nas chociaż raz w życiu nie korzystał z gotowych kalkulatorów kredytów na stronach internetowych. Sprawa wygląda gorzej, jeśli chcemy np.

Nareszcie wakacje! Czas, w którym każdy z nas oczekuje upragnionego wypoczynku, trochę szaleństwa i oczywiście przygód, nie wykluczając miłosnych. Wakacyjny romans, to już coś! Dlaczego nie miałby przytrafić się właśnie Tobie…?

 

Pierwsza runda już za nami. Nadszedł czas na małe podsumowanie. Bilans jest pozytywny, dzięki 9 zwycięstwom, 5 remisom i 2 porażkom, na półmetku ligi, FC Polonia zajmuje 3 miejsce w czwartej lidze okręgowej.

 

Reklama

Poczta kwiatowa
Radio Roza
niderlandia.org
polonia.be

Galeria

  • Miss Fitness
  • Dzień Dziecka w szkole 2010
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Krakus
  • Bal Gimnazjalistów
  • Mini galeria 04
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Mini galeria 03
  • Koncert Golec u-Orkiestra
  • Ani Mru Mru
  • Bal Karnawałowy 2011
  • Koncert Budki Suflera
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Dzień Dziecka 2012

Oni nam zaufali

kuchnia
ing
wbc
rossignol
permis
aaxe
wiewiorka
les delices