Dziś jest , imieniny obchodzą:

Najciemniej pod latarnią

Królestwo belgijskie, w latach trzydziestych minionego wieku, posiadało policję zorganizowaną na nieco odmiennych zasadach niż inne państwa europejskie. Zasadnicza różnica polegała na tym, że policja mundurowa w Belgii była instytucją komunalną i zależną od prezydenta miasta lub burmistrza. Wyjątkiem od tej zasady była policja kryminalna i żandarmeria narodowa, te bowiem posiadały charakter organów państwowych.

 

Policją komunalną w miastach i miasteczkach kierowali komisarze policji. Teren każdego miasta był podzielony na obwody policyjne, na czele których stał komisarz policji, a jego zastępcą był inspektor.
W praktyce urząd policyjny zajmował się przyjmowaniem zgłoszeń obywateli o wypadkach, doznanych krzywd, zbierał meldunki o przestępstwach etc. Policja ta patrolowała ulice, kontrolowała ruch drogowy i współpracowała z policją kryminalną. W gminach wiejskich nad bezpieczeństwem obywateli czuwała żandarmeria narodowa. Zadaniem policji w każdym kraju jest zapewnienie bezpieczeństwa publicznego i ochrona obywateli przed przestępcami. Niestety nie zawsze jest to regułą, czasami najciemniej jest właśnie pod latarnią.

W grudniu 1933 roku w szeregach belgijskiej policji wybuchła afera korupcyjna, którą prasa okrzyknęła sprawą „Pauwelsa”. W wyniku przeprowadzonego dochodzenia aresztowano szefów policji w Brukseli i Lowanium oraz komisarzy kilku innych belgijskich miast. Tło tej bądź co bądź bardzo sensacyjnej sprawy przedstawiało się następująco:

W 1930 roku były komisarz policji Pauwels, któremu sprzykrzyło się łapanie kryminalistów, postanowił spróbować swoich sił w świecie biznesu. Bardzo szybko przekuł swoje pomysły w czyn i założył dużą firmę z licznymi oddziałami, zajmującą się handlem m.in. benzyną, smarami i olejami dla samochodów. Konkurencja w tej branży była duża, a to wiązało się ze żmudną pracą w zdobywaniu rynku i klientów. Jednak to nie było przeszkodą dla przedsiębiorczego ex-policjanta, Pauwels bowiem lubił trudne wyzwania i przeciwności losu. Zresztą był kiedyś policjantem, a praca w tropieniu przestępców, zwłaszcza przestępców przebiegłych nie była przysłowiową bułką z masłem. Zatem od samego początku Pauwels wziął się starannie i z dużą determinacją do budowy swojej firmy. Jego celem, jak zresztą każdego przedsiębiorcy było uzyskanie maksymalnego sukcesu, którego owocem miał być pokaźny zysk.

Tak też było i w tym przypadku. Firma, na czele której stał były policjant zaczęła się szybko rozwijać, a jej właściciel w przeciągu trzech lat stał się bardzo majętnym człowiekiem, z czym się nie krył prowadząc wystawny tryb życia. Ta niebywała prosperity, wzbudziła zrozumiałą zazdrość firm o podobnym profilu handlowym, a niemogącym pochwalić się zbytnimi sukcesami. Konkurenci, nie mogąc pojąć, dlaczego firma Pouwelsa zarabia więcej niż oni, mimo że towary, który on oferuje wcale nie były tańsze od ich asortymentu, zaczęli dociekliwie interesować się jego sprawami. Pojawiły się podejrzenia, że firma Pauwelsa w jakiś sposób postępuje niezgodnie z prawem, albo jego dochody na handlu benzyną i smarami są tylko przykrywką dla innych, niekoniecznie legalnych, interesów. W tym celu jedna z firm nawet wynajęła prywatnego detektywa, który miał się baczniej przyjrzeć interesom Pauwelsa i sprawdzić, w czym tkwi sekret jego sukcesu. Na efekt pracy detektywa nie trzeba było długo czekać. Był on również byłym policjantem i znał się na swojej robocie. W pierwszej kolejności przyjrzał się kilku punktom sprzedaży benzyny, które należały do Pauwelsa. Spotkał się także z przyuważonymi klientami kupującymi u Pouwelsa pod pozorem ankiety przeprowadzanej dla jednej z gazet o firmach obsługujących kierowców. To na pierwszy rzut oka niepozorne śledztwo przyniosło nad wyraz niespodziewane rezultaty, które wstrząsnęły posadami belgijskiej policji. Wbrew pozorom cała sprawa okazała się bardzo prosta, a sukces interesów Pouwelsa wiązał się przede wszystkim z jego wcześniejszą profesją.

W owym czasie, w Belgii za zbyt szybką jazdę, czy inne wykroczenia drogowe, mandaty były dość wysokie i nie każdy pirat drogowy chciał je chętnie płacić. Ten fakt postanowił wykorzystać dla własnej korzyści Pauwels. Mając dużo znajomych z czasów, kiedy jeszcze pracował w policji zaproponował swoim dawnym kolegom udział w swoistego rodzaju spółdzielni.

Całe przedsięwzięcie działało w ten sposób, że kierowca, który złamał przepisy ruchu drogowego, a chciał uniknąć kary musiał zostać klientem firmy Pauwelsa. Kiedy taki pirat drogowy zakupił paliwa lub jakiś innych produktów za odpowiednią, wcześniej ustalona kwotę jego wykroczenie było anulowane. Jednym słowem i wilk był syty i owca cała – Pouwels miał klientów, a klienci zamiast płacić mandaty za te pieniądze tankowali swoje auta. Interes tak prosperował, że zaczął działać nie tylko w Brukseli, ale także przeniósł się do innych miast, a z dodatkowych profitów zaczęło korzystać coraz więcej stróżów prawa i porządku. W ten sposób Pauwels zyskiwał wciąż nowych klientów pomimo wygórowanych cen za swoją benzynę i inne produkty.

O tym jak działa firma Pouwelsa poinformowano organy ścigania. Śledztwo wykazało, iż zarówno naczelny komendant policji w Brukseli jak i wielu komisarzy prowincjonalnych było zamieszanych w ten proceder i za swoje „usługi” względem Pauwelsa otrzymywali odpowiedni procent od jego zysków. Pieniądze przeznaczone dla nich były zawsze pobierane przez osoby trzecie, tak że nie wystawiali oni nigdy żadnych pokwitowań. Od razu ruszyła cała masa kontroli we wszystkich miejscowościach gdzie swoje filie miała firma Pouwelsa. Wykryły one (jak podawała ówczesna prasa) tysiące teczek „pozytywnie załatwionych” kierowców, którzy za swe wykroczenia drogowe nigdy nie byli karani zgodnie z prawem.

Niezależnie od tego stwierdzono, iż ta policyjna „banda” zajmowała się również przyznawaniem odznaczeń. W związku z czym Ministerstwo Sprawiedliwości postanowiło zrewidować wszystkie przypadki nadania orderów na wniosek aresztowanych naczelników Policji i sprawdzenia czy nie zostały one nadane z naruszeniem prawa.

Jeszcze nie ukończono śledztwa doprowadzające do aresztowania komendanta głównego policji w Brukseli i kilku innych komisarzy pod zarzutem pobierania łapówek, gdy na początku stycznia 1934 roku wybuchł kolejny skandal korupcyjny, który swoimi rozmiarami przerósł nawet poprzedni. Tym razem dotyczył on pracowników Ministerstwa Sprawiedliwości.

5 stycznia 1934 roku prokurator nakazał aresztowanie naczelnika jednego z departamentów owego ministerstwa, niejakiego van Egrena oraz jego zastępcy van Hecke pod zarzutem przyjmowania łapówek na dużą skalę.

Polecamy

W dniach 15 i 16 kwietnia Szkolny Punkt Konsultacyjny im. Jana Pawła II przy Ambasadzie RP w Brukseli, z siedzibą przy Polskiej Misji Katolickiej, odwiedziła autorka powieści fantasty „Wojna w Jangblizji” i bajek „Niespodziewane spotkania Kwaska” – pani Agnieszka Steur.

To, że powinno się stawiać wyraźne granice między dobrem i złem, wie każdy. Wiemy też, że trzeba o tym rozmawiać z dziećmi od najmłodszych lat. Ale jakie są efekty tej życiowej edukacji, najlepiej widać w szkole.

Już za kilka tygodni święta Bożego Narodzenia, a jeszcze wcześniej Mikołajki. Na pocztę dostaję coraz więcej zapytań odnośnie tego, jaki aparat wybrać, czym się kierować, czy kupić używany aparat, czy nowy w sklepie.

Sądziłam naiwnie, że to kiepski żart na Prima Aprilis, gdy dziewczyny z biura zadzwoniły z pytaniem, jak się czuję wiedząc, że Żabie Oczy wracają dziś do pracy po urlopie macierzyńskim.

Różnice między Belgią a Irlandią są dość spore. Dla nas – Polaków pracujących poza granicami Polski – najważniejszą z nich jest prawdopodobnie to, że z Belgii do Polski, jak Ojczyzna wezwie, na upartego dojść można piechotą. Z Irlandii się nie da.

Jak świat światem, tak i podatków nie mogło zabraknąć w jego piwnej odsłonie. Akcyza na piwo jest jednym ze składników jego ceny i w wielu krajach jej wysokość może przyprawić o większy zawrót głowy niż sam napój. Lecz w historii podatek na piwo był istotnym źródłem rozkwitu miast oraz finansowania działań wojennych.

W życiu codziennym są sytuacje, które doprowadzają Cię do szału. Zamiast podejść spokojnie do sprawy, robisz awanturę. A może warto spróbować inaczej…?

 

Aniśmy się obejrzeli, a tu Boże Narodzenie stuka do drzwi, z reklam ciśnie się wszechobecny „Santa” z czerwoną czapą i białą brodą, na wystawach sklepów dominuje i kłuje w oczy świąteczno-konsumpcyjny kolor zielono-purpurowy gdzieniegdzie przetykany złotem. W ramach reminiscencji z czasów PRL-u dziś czas na: „ze ślepym o kolorach”.

Atakują z ukrycia, są szybkie i skuteczne, roznoszą groźne choroby. Kleszcze mają narząd gębowy przystosowany do ssania krwi i zaopatrzony w liczne ząbki, pomocne w utrzymywaniu się w skórze żywiciela.

Rozmowa z chirurgiem Witoldem Waśkiewiczem Jr. Rynoplastyka zwana także plastyką nosa jest jedną z najbardziej popularnych operacji plastycznych obecnych czasów.

Reklama

Poczta kwiatowa
Radio Roza
niderlandia.org
polonia.be

Galeria

  • Mini galeria 03
  • Ani Mru Mru
  • Dzień Dziecka w szkole 2010
  • Dzień Dziecka 2012
  • Miss Fitness
  • Bal Karnawałowy 2011
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Koncert Golec u-Orkiestra
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Koncert Budki Suflera
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Krakus
  • Bal Gimnazjalistów
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Mini galeria 04

Oni nam zaufali

kuchnia
ing
wbc
rossignol
permis
aaxe
wiewiorka
les delices