Dziś jest , imieniny obchodzą:

Późna jesień końcem sezonu – czas wspomnień

Po telefonie od Marka i propozycji wspólnego wyjazdu na łowisko we Francji, nie czekałem zbyt długo na podjęcie decyzji. Zgodziłem się od razu, gdyż taką wyprawę miałem już od dawna w planach, ale, niestety, praca i obowiązki nie pozwalały na to, więc propozycja Marka bardzo mi podpasowała.

 

Dwa tygodnie po zarezerwowaniu przez Marka jednego z łowisk we Francji, okazało się, że nasz wyjazd stoi pod znakiem zapytania, gdyż biuro, przez które dokonywaliśmy rezerwacji, zerwało umowę z właścicielem jeziora. W zamian zaoferowano nam łowisko o powierzchni ponad 100 h, którego w ogóle nie znaliśmy i nie byliśmy nawet na nie przygotowani. Kiedyś Marek opowiadał mi o ciekawym łowisku, nad którym spędził tydzień i był bardzo zadowolony, więc spytałem o nie i od razu podjęliśmy odpowiednie kroki, aby tam pojechać.

Tym razem rezerwacją zająłem się ja i po kilku dniach dostaliśmy odpowiedź, że na okres naszego planowanego pobytu są jeszcze wolne dwa stanowiska, a więc byliśmy uratowani. Marek znał dobrze i to łowisko, więc plan łowiska i pobytu miał już poukładany w głowie, natomiast ja jechałem w nieznane, ale tak jak Marek – bardzo to przeżywałem. Aby czas do wyjazdu zleciał jak najszybciej, pracowałem jak najwięcej. Nawet w dzień wyjazdu pojechałem jeszcze na kilka godzin do pracy, natomiast Marek już od rana nie wiedział, co ze sobą zrobić.

Zaproponowałem wcześniejszy przyjazd na spotkanie do mnie. Kompan mojej podróży mieszka w Holandii, ja natomiast w Belgii. Po spotkaniu się u mnie postanowiliśmy, że jednak pojedziemy dwoma samochodami, gdyż tak będzie łatwiej załadować cały nasz bagaż, a było tego naprawdę dużo. Po wyjeździe postanowiliśmy zajechać do Tomka, który właśnie tego dnia spędzał nieplanowaną zasiadkę nad jeziorem Tertre. U Tomka spędziliśmy około dwóch godzin i ruszyliśmy w dalszą drogę, przed nami było jeszcze około 370 km.

Mieliśmy nadzieję, że nocą Paryż okaże się bardziej pusty niż bywał za dnia, lecz, niestety, bardzo się myliliśmy – ruch był tak duży o północy, jakby był to środek dnia. Na szczęście udało nam się w miarę szybko opuścić stolicę Francji i około 1:30 byliśmy na miejscu. Noc przespaliśmy w s
amochodach, a rankiem skoro świt postanowiliśmy zrobić obchód jeziora, abym zapoznał się z jego wyglądem i oczywiście z miejscami, na których mieliśmy spędzić tygodniową zasiadkę.

Po dokładnym obejrzeniu okazało się, że jeden z postów jest trudny do odłowienia ze względu na małą przestrzeń do zarzucenia trzech zestawów, markera no i oczywiście nęcenia rakietą. Postanowiłem, że ja na nim zostanę i zaczęliśmy pomału się rozbijać. Ciekawym i zadowalającym faktem było to, że wszyscy, którzy kończyli łowienie, byli bardzo zadowoleni z rezultatów, jednym słowem mówiąc, zapowiadało się ciekawie. Po godzinie byliśmy gotowi do zarzucenia pierwszych zestawów i już łowiliśmy.

Godzinę później miałem pierwszy odjazd i po ładnej walce ryba wylądowała w podbieraku. Okazuje się, że był to 15-kilowy jesiotr, co mnie nie uszczęśliwiło, gdyż liczyłem na karpia. Wołam kolegę przez radio, aby zrobił mi kilka zdjęć. Po następnych trzech godzinach było kolejne branie i ponownie jesiotr 13 kg. Zaczyna mnie to niepokoić, bo nie przejechałem takiej odległości, aby połowić sobie jesiotry. Noc minęła bez brań. Rankiem około godz. 10 miałem odjazd i znów był to jesiotr, tym razem 11 kg. Marek też miał pierwsze branie, ale u niego w podbieraku wylądował piękny 15,5-kilowy karp. Marek cieszył się, gdyż to jego nowy rekord życiowy.

Później przez kolejne godziny trwał piękny spektakl, którego głównymi bohaterami byli Marek i karpie. Jedynym problemem była duża ilość zaczepów, bo wiele pięknych sztuk zrywało się mojemu koledze. U mnie nic się nie działo i po dokładnym przeanalizowaniu sytuacji postanawiłem przenieść się do Marka i wspólnie dzielić jeden sektor. Mijały kolejne dwa dni. Marek na swoim koncie znów miał kilka karpi, a u mnie nie było brania. Okazało się, że na moim sektorze został złowiony karp o masie 18 kg.

Następny dzień minął mi na zastanawianiu się, czy dobrze zrobiłem, zmieniając miejsce. W końcu moje było już dobrze donęcone. Na moim dawnym miejscu doszło do dziwnego zdarzenia, którego nie będę opisywał i osoba, która usiadła na moim miejscu postanawiła zakończyć zasiadkę i wracać do domu.

Dla mnie była to szansa na powrót na właściwe stanowisko. Znów przewiozłem autem wszystkie klamoty do sektora oddalonego o około 250 metrów. Wieczorem sąsiad z sektora obok poprosił mnie o popilnowanie wędek, a sam udał się do znajomych na przeciwległym brzegu. Po około 10 minutach holowałem na jego wędkę karpia o masie 13.5 kg.

Marek na swoim koncie miał już kilka pięknych sztuk, z czego największa ważyła 19 kg. U mnie przyszedł też moment, w którym zacząłem wierzyć w sukces – pierwsze branie. Niestety, piękna ryba po zacięciu zaparkowała w zaczepach, ale przy drugim odjeździe dokręciłam hamulec na maksimum i szybko spróbowałem wyciągnąć rybę z pobliskich zwalonych drzew. Udało mi się to i w podbieraku wylądował karp o masie 18 kg.

Kolejny dzień minął bez brań. Nie tylko u mnie – u Marka również cisza. Ostatniej nocy na wszystkich sektorach nic się nie działo i postanowiłem jeden zestaw wywieść daleko, prawie na środek zbiornika, mając nadzieję na jakieś branie. O 4:15 rano miałem piękny odjazd właśnie na zestawie na środku zbiornika i sholowałem kolejną rybę. Po podebraniu i zważeniu okazało się, że złowiony karp był przyzwoity – waży 17 kg. Rano gdy wszyscy się pakowali zawołałem Marka, aby zrobił mi kilka zdjęć z ostatnią zdobyczą tej zasiadki.

Bilans naszej tygodniowej zasiadki to: Marek jedenaście karpi o masie od 10 do 19 kg, a ja cztery karpie od 13 do 18 kg i trzy jesiotry. Po pożegnaniu się z właścicielem łowiska obiecywaliśmy sobie, że jeszcze zawitamy na Etang De Vaumigny.

 

Polecamy

Michał Szpak – charyzmatyczny polski wokalista. Podbił nie tylko polski, ale i europejski rynek muzyczny. Udział w X-Factor, statuetka SuperPremiery na 52.

Karnawał, czyli zapusty to czas szaleństw, zabaw, beztroski i wspaniałych imprez. Niestety już się skończył i nadszedł czas wielkiego postu. Przedstawiamy Państwu wspomnienia z „Walentynkowego wieczoru u Elizy”, jednej z imprez odbywających się w ostatnią sobotę karnawału.

W dniach 6-8 lutego w Poznaniu odbyły się europejskie targi karpiarstwa i myślistwa. To były moje pierwsze targi w Poznaniu, gdyż dotąd zawsze gościłem w Zabrzu.

Kiedy piszę ten artykuł, za oknem leje deszcz, temperatura sięga zaledwie 16 stopni Celsiusza, zatem wszystko wskazuje na to, że lato już minęło. Mam jednak nadzieję, że kiedy będziecie czytać niniejszy tekst, to pogoda będzie znacznie przyjemniejsza, słoneczna i ciepła, a przyroda zapełni się ciepłymi kolorami. Będzie to świadczyło o tym, iż nadeszła jesień, czas, kiedy zieleń ustępuje miejsca żywym, żółtym i czerwonym kolorom.

26 maja to wyjątkowy dzień, przypomina nam bowiem o święcie naszych matek. Cichych, skromnych kobiet, bez których nie byłoby nas na świecie. Kobiet, dzięki którym, nasze dzieciństwo było szczęśliwym okresem w życiu, pełnym radości, miłości i ciepła rodzinnego.

Osoby zatrudnione w Belgii na umowę o pracę, prowadzące własną działalność gospodarczą, czy pracujące jako urzędnicy państwowi mają prawo do belgijskiej emerytury.

Najważniejsza jest gramatyka, wyuczenie się jak największej ilości słówek i poprawność, bez której ani rusz – właśnie tego najczęściej uczy nas polskie szkolnictwo, sprawiając, że z jednej strony jesteśmy podziwiani za granicą za nasze zdolności językowe, z drugiej strony jedn

Zazwyczaj decydując się na ślub nie bierzemy pod uwagę rozwodu. Życie jednak pisze różne scenariusze i czasem po kilku czy nawet kilkudziesięciu latach okazuje się, że nasze drogi muszą się rozejść. Decydujemy się więc na rozwód.

23 czerwca Brytyjczycy zagłosowali za opuszczeniem struktur unijnych. W referendum uczestniczyło 72,2 proc. uprawnionych do głosowania, z czego 51,89 proc.

Bez wątpienia klimat w Belgii jest znacznie łagodniejszy niż w Polsce, a co za tym idzie i wiosna nadchodzi znacznie szybciej.

Reklama

Poczta kwiatowa
Radio Roza
niderlandia.org
polonia.be

Galeria

  • Miss Fitness
  • Koncert Golec u-Orkiestra
  • Mini galeria 03
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Ani Mru Mru
  • Bal Gimnazjalistów
  • Dzień Dziecka 2012
  • Dzień Dziecka w szkole 2010
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Krakus
  • Mini galeria 04
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Bal Karnawałowy 2011
  • Koncert Budki Suflera

Oni nam zaufali

kuchnia
ing
wbc
rossignol
permis
aaxe
wiewiorka
les delices