Dziś jest , imieniny obchodzą:

Jak to Facebook wiadomościami manipulował

Facebook zdążył nas już przyzwyczaić do licznych kontrowersji towarzyszącym kwestii ochrony danych osobowych użytkowników i prawa własności zgromadzonych materiałów. Niedawny wysyp w „Aktualnościach” łańcuszków z informacją skierowaną do „pracowników Facebooka”, że „...wszystkie zgromadzone dane należą do mnie!” (co oczywiście nie ma żadnej mocy prawnej), chyba najlepiej to obrazuje. Jednak nie wszyscy wiedzą, że Facebook nie tak dawno posunął się o krok dalej – manipulował wiadomościami ukazującymi się w „Aktualnościach” i na „Osi czasu”, a wszystko w ramach „eksperymentu społecznego”.

 

Wszyscy jesteśmy żabami

Facebook ma wystarczająco dużo środków, by zatrudniać najlepszych strategów i prawników (firma jest warta prawie 18 miliardów dolarów – to więcej niż gospodarka niejednego państwa). Poprzez stopniowe działanie, wciela on swój plan w życie, tak, że za każdym razem gdy wprowadza zmiany niekorzystne dla użytkowników, fala oburzenia z czasem coraz bardziej maleje (tak, jak w eksperymencie z żabą; jeśli wrzucimy ją do gorącej wody, będzie się ratowała ucieczką, lecz jeśli wodę, w której żaba siedzi, będziemy stopniowo podgrzewać, ta da się nam spokojnie ugotować – po prostu nie poczuje powolnej zmiany temperatury). „Potwór z Doliny Krzemowej”, czyt. Face-
book, już dawno zauważył, że tak naprawdę wszystko mu może ujść na sucho. W końcu użytkownicy trochę pojęczą, ale zaraz potem wrócą z powrotem, by publikować na „Osi czasu” swe niezwykle głębokie przemyślenia i artystyczne selfie z ręki. Co prawda w czerwcu Facebook oficjalnie przeprosił za wspomniany „eksperyment społeczny”, jednak tak naprawdę nikt nie może mieć pewności, że nie trwa on nadal…

 

Emocjonalna zaraźliwość

Facebook przeprowadził ów eksperyment psychologiczny na ogromnej liczbie użytkowników (prawie 690 milionów), manipulując wiadomościami pojawiającymi się w „Aktualnościach” i na „Osi czasu”, by ocenić wpływ ich treści na emocje użytkowników. Dobra wiadomość jest taka, że wyniki eksperymentu ukazały się w artykule naukowym („Dowody eksperymentalne na zaraźliwość emocjonalną mediów społecznościowych na skalę masową”) i są dostępne publicznie, zła jest taka, że badani nie byli świadomi, iż biorą udział w eksperymencie.
W skrócie, wyniki eksperymentu mówią wprost: Facebook ma moc sprawczą, byś czuł się dobrze lub źle, w zależności od tego, co postanowi Ci pokazać.
Eksperyment badał, czy ludzie są w stanie przekazywać sobie przez Facebooka emocje i się nimi „zarażać” – poprzez wprowadzenie automatycznego systemu zmniejszającego ilość treści naładowanych emocjami ukazywanymi w „Aktualnościach” i na „Osi czasu” (wyłapywał pozytywne i negatywne słowa w wiadomościach, po czym dokonywał selekcji). Badanie wykazało, że gdy zmniejszano widoczność pozytywnych emocji wyrażanych przez innych, badani użytkownicy publikowali mniej pozytywnych postów i dodawali więcej negatywnych wpisów, gdy zaś blokowano negatywne emocje innych, następowało zjawisko odwrotne.
Wyniki te sugerują, że emocje wyrażane przez innych na Facebooku wpływają na nasze własne samopoczucie, dokumentując zaraźliwość mediów społecznościowych na skalę masową. Bardzo długo wierzono, że emocjami można się „zarazić” tylko przez bezpośredni kontakt z drugą osobą, w szczególności przez przekaz niewerbalny, jednak ów Facebookowy eksperyment dowiódł, iż wcale nie jest to warunek konieczny, a obserwowanie cudzych pozytywnych doświadczeń może być dla ludzi pozytywnym doświadczeniem samym w sobie.

 

Jeden, by wszystkim rządzić

Wyniki powyższego badania niosą jednak jeszcze jedno przesłanie – dość złowieszcze – Facebook może manipulować tym, jak się czujemy, i to na różne sposoby. W dodatku możemy (i jesteśmy!) zmuszani do brania udziału w przedsięwzięciach, na które niekoniecznie mamy ochotę. Dlatego naprawdę warto wiedzieć, na co się zgadzamy, akceptując regulamin. Według autorów badania, wszystko było w porządku, gdyż nie było one sprzeczne z regulaminem, który musi zaakceptować każdy, kto chce utworzyć konto na Facebooku – a więc de facto każdy z użytkowników wyraził zgodę na udział w ewentualnych badaniach. Jak się jednak szybko okazało, eksperyment przeprowadzono cztery miesiące wcześniej nim w regulaminie pojawiło się słowo „badania”.
Cóż może być szkodliwego w manipulowaniu „Osią czasu”, by wyzwalać emocje? Zważywszy na kontrowersyjną pracę opublikowaną w roku 2013 (niemającą nic wspólnego z Facebookowym eksperymentem), firmy powinny dostosowywać swój marketing skierowany do kobiet, bazując na tym, jak postrzegają one swój wygląd. To badanie wykazało, że kobiety najgorzej czują się w swojej skórze w poniedziałki, zaś najpewniej czują się w czwartki. Marketingowcy sugerują więc, by w okresie, kiedy kobiety czują się najgorzej, firmy koncentrowały się na treściach typu „urodowe sztuczki”, „natychmiastowa poprawa urody”, „ubierz się tak, by osiągnąć sukces”, „zorganizuj swój tydzień” czy na historiach dodających wiary w siebie. Zaś w okresie, gdy kobiety czują się najlepiej, należy prezentować rzeczy typu „co robić w weekend”, „styl weekendowy”, „jak się przygotować do imprezy” czy różne pozytywne historie.
Jednak łącząc oba badania, łatwo dojść do wniosku, że firmy wcale nie muszą czekać do poniedziałku czy czwartku, by emocjonalnie podejść klientów. Media społecznościowe mogą same tworzyć i przekazywać firmom dogodne grupy klientów, manipulując ukazywanymi wiadomościami i „łamiąc” ich emocjonalnie – tak, by nie byli się w stanie oprzeć adresowanym ku nim ofertom. Oczywiście nie trzeba dodawać, jaki byłby to dla np. Facebooka interes…

 

Obrońcy Facebooka

Nie brakuje jednak głosów, które bronią eksperymentu przeprowadzonego przez Facebooka. Niektórzy twierdzą, że badanie to wcale nie było nieetyczne i stanowi cenny wkład w badania socjologiczne. Argumentują oni, że brak zgody użytkowników na podobne badania w przyszłości zaowocuje sprowadzeniem ich do podziemi. Trudno jednak nie zauważyć, że nawet jeśli słowa „skandaliczne” czy „nieetyczne” można by uznać w stosunku do tego badania za trochę na wyrost (w końcu teoretycznie nikt nie ucierpiał, co poniektórym co najwyżej trochę popsuto humor), to w przeprowadzonej postaci eksperyment był właśnie prowadzony „w podziemiu” (uczestnicy nie zostali o nim w żaden sposób poinformowani). Kwestią otwartą pozostaje fakt, czy świadomość brania udziału w eksperymencie miałaby wpływ na jego rezultaty? Obrońcy sprawy argumentują, że tak czy inaczej, Facebook już wcześniej filtrował treści pokazywane użytkownikom (statystycznie, Facebook pokazuje użytkownikowi około 300 postów z 1500 dostępnych). A więc Facebook cały czas „optymalizuje” nasze zaangażowanie i aktywność poprzez ukazywanie nam treści, które są najbliższe naszemu sercu. Nigdy wcześniej nie sprawdzano, jaki to ma wpływ na nasze samopoczucie. Czy zalew zdjęć nowonarodzonych dzieci, informacji o cudzych awansach w pracy i chwalenie się znajomych wycieczkami do egzotycznych krajów sprawia, że czujemy się lepiej lub gorzej? Nawet wśród obrońców eksperymentu wiele kwestii budzi mieszane uczucia. Większość się zgadza, że nawet jeśli nie pytano się o zdanie użytkowników przy wyborze próby do badań, to po jego zakończeniu uczestnicy powinni byli zostać poinformowani o jego wynikach, co nigdy nie miało miejsca.

Jak się mamy czuć my – użytkownicy Facebooka – ze świadomością, że cały czas jesteśmy królikami doświadczalnymi? Przeprowadza się na nas badania, o których nie mamy pojęcia, zmienia się regulamin, nie pytając nas o zgodę („użytkowanie serwisu jest jednoznaczne z akceptacją jego regulaminu”), wpływa się na nasze samopoczucie przez dobór treści ukazywanych w „Aktualnościach” i „Osi czasu”. Wszystko to mąci w głowie i jest odstręczające, jednak pod koniec dnia i tak wrócimy do Facebooka, zalogujemy się i sprawdzimy „Aktualności”. Z czego to wynika? Z cichej rezygnacji? Z braku alternatywy? Czy może po prostu lubimy, by się nami interesowano – jakiejkolwiek by to formy nie przybrało? W końcu po coś swój Facebookowy profil stworzyliśmy…

DP

Polecamy

Zima się kończy, do lata coraz bliżej, więc już czas planować letnie wakacje. Gdzie się wybrać? Ja polecam wam wyprawę do Norwegii. Wiem, wiem - zimno tam i drogo, a podobno są również komary. Jedzenie też nienadzwyczajne.

 

14 lutego – Walentynki, to dzień, który spędzamy z bliską nam osobą. W tym roku wypada on w sobotę. Dla wielu osób jest to dzień wolny od pracy, zatem znakomita okazja do wykonania kilku zdjęć.

W marcu ubiegłego roku, we wszystkich Urzędach Stanu Cywilnego w Polsce, rozpoczął się proces elektronizacji obsługi petentów. Celem wprowadzanych zmian jest ułatwienie obywatelom dostępu do uzyskiwania odpisów aktów stanu cywilnego.

Od 1963 r. w Opolu, każdego lata, organizowany jest krajowy Festiwal Piosenki Polskiej. Od 3 lat opolski oddział Wspólnoty Polskiej, którym kieruje od 2012 roku dziennikarka radiowa Halina Nabrdalik, organizuje Polonijny Festiwal Polskiej Piosenki.

W dn. 29 maja odbyły się w SHAPE (NATO) w Mons obchody Święta Konstytucji 3 Maja. Uroczystość jest upamiętnieniem Konstytucji z 3 Maja 1791 r. Jej doniosłość polegała na tym, że była pierwszą konstytucją w Europie i drugą na świecie, po konstytucji amerykańskiej z 1787 r.

Kiedy na świat przychodzi dziecko, mimo iż jest takie maleńkie, już niesie tajemnicę własnego rozwoju, już skrywa w sobie zagadkę osobowości, temperamentu, uzdolnień, a my od chwili jego narodzin dostajemy jedno z największych, najpiękniejszych, najważniejszych, ale zarazem na

Pracuje na pełen etat, jest przedstawicielką związków zawodowych, aktywnie działa w szeregach partii CDH. Drobna blondynka, której pasją jest bycie fit. Od kilku miesięcy prowadzi bezpłatne zajęcia fitness, opracowuje indywidualne plany treningowe i wspiera zupełnie sobie obce dziewczyny, które zapragnęły zmienić coś w swoim życiu. O determinacji, cierpliwości i wierze w drugiego człowieka rozmawiamy z Izabelą Sobolewską – dziewczyną, która nie może usiedzieć w miejscu.

Ponad 4000 kilometrów, około 100 dni, tyle samo spotkań i pytań o najważniejsze w życiu wartości. 16 marca 2015 roku Marek Kamiński wyruszy w pieszą podróż z Kaliningradu do Santiago de Compostela – przemierzy szlak Św.

Od wielu już lat luty upływa nam pod znakiem Dnia Zakochanych, obchodzonego 14 lutego.

Będąc początkującym karpiarzem, nigdy nie zastanawiałem się nad dokładną budową i kształtem haków karpiowych, jednakże po dziesięciu latach praktyki i ciągłych eksperymentach, spośród kilkuset haczyków dostępnych na rynku wyselekcjonowałem te, które najlepiej się sprawdziły na różnych łowiskach i tych kilka rodzajów od znanych firm chciałbym Wam w tym artykule zaprezentować.

Reklama

Poczta kwiatowa
Radio Roza
niderlandia.org
polonia.be

Galeria

  • Koncert Golec u-Orkiestra
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Bal Karnawałowy 2011
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Koncert Budki Suflera
  • Miss Fitness
  • Bal Gimnazjalistów
  • Mini galeria 03
  • Dzień Dziecka w szkole 2010
  • Mini galeria 04
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Ani Mru Mru
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Dzień Dziecka 2012
  • Krakus

Oni nam zaufali

kuchnia
ing
wbc
rossignol
permis
aaxe
wiewiorka
les delices