Dziś jest , imieniny obchodzą:

Latarnia pilnie poszukiwana

— Sir — ozwał się nagle kandydat wzruszonym głosem. — Jestem bardzo znużony i skołatany. Dużo, widzicie, przeszedłem. Miejsce to jest jedno z takich, jakie najgoręcej pragnę otrzymać. Jestem stary, potrzebuję spokoju! Potrzebuję sobie powiedzieć: tu już będziesz siedział, to jest twój port...

 

Jak się siedzi na kartonach i zbliża się moment realizacji kolejnej „życiowej decyzji”, to uwierzcie Państwo, strach trochę jest. Różne myśli przychodzą do głowy, rozmaite rzeczy się czyta, nie tylko przywołanego na początku „Latarnika”. No, bo zostawić 10 lat emigranckiego życia nie jest rzeczą prostą, tym bardziej, że z Polski – do której po wszechświatowej poniewierce się wybieram – dochodzą wieści sprzeczne, a przez to niepokojące.
Pierwsza rzecz – telewizja. Ale nie martwcie się, chwilowo nie o politykę tu idzie. Na wygnaniu nigdy nie miałem polskiej TV (nie licząc ekstraklasy naszej piłkarskiej) i będąc niedawno w Polsce – celem rekonesansu – przeżyłem szok. W niedzielę przy obiedzie któryś z domowników włączył serial, Złotopolskich czy coś podobnego. – Jakże ci aktorzy-bohaterowie wszyscy się postarzeli – pomyślałem. – Staruchy, o dekadę starsi... – dodałem w myśli. Zaraz potem spojrzałem w lustro, ale ja chyba taki sam jak 10 lat temu? Czy nie?
Tu jest właśnie pierwsza wątpliwość, wszyscy się zmieniliśmy, czy tylko aktorzy z serialach? Choć może być tak, że oni się nie zmienili, żyjąc w swoim plastikowym świecie, a my, w najprawdziwszym realu – owszem?! Trochę groza, jeśli telewizja samym tylko serialem uświadamia, że wszyscy się starzeją i że ty widzu – tak samo, a może i bardziej.
Drugi strach jest taki, że tysiące, młodych w sumie ludzi, wciąż i ciągle wyjeżdża z Polski, licząc na lepsze życie w Holandii, Wielkiej Brytanii czy Irlandii. Wiadomo, młodych nosi po świecie, w kącie nie usiedzą, normalne. Ale i tak straszno, i niepokój; wracać do kraju, z którego wyjazd jawi się niektórym jego obywatelom (setkom tysięcy) jako jedyna rozsądna opcja?! Strach.
Gazety zaś piszą na wyprzodki, że w ogóle w niedalekiej przyszłości nie będzie emerytur, bo ZUS nie ma kasy, a już na pewno w nieodległej przyszłości mieć nie będzie. I to już jest konkretnie słaba wiadomość, bo posuwających się w latach Złotopolskich da się wytrzymać, wyjazd młodzieży w świat, tak samo; tu jednak mamy obraz krowy-żywicielki, którą uprowadzają jakieś obce wojska, a ona, Krasula ta nasza, smętnie porykuje w drodze do żołnierskiego kotła. Wszystko źle, mapy skłamane, cień się kładzie, kurierzy pogubieni. Nic nie nadąża za niczym…
Rzecz czwarta, wracasz człowieku na stare polskie śmiecie i niestety: wszystkie latarnie morskie albo obsadzone pełną ekipą albo, co jeszcze gorzej, skomputeryzowane i ludzi w ogóle tam nie potrzeba. A jak jesteś po czterdziestce, to weź-nie-rozśmieszaj. Rozpoznanie bojem rynku pracy w Polsce przyniosło ostatnio konstatację, że coś takiego jak „rynek pracy” w ogóle w naszym kraju nie egzystuje. Nie ma rynku pracy, jest wyłącznie rynek znajomości. Mam trzystu znajomych na facebooku i bardziej wierzę w tę opcję przy mozole poszukiwania jakiejś uczciwej roboty niż w pośredniaki i inne, europejską kasą karmione, wdrażaki.
Jedno napawa optymizmem. Patrzę niekiedy na Japończyków i ich stosunek do Ameryki. Jankesi spuścili im na Hiroszimę i Nagasaki bomby atomowe, a dziś, proszę bardzo: ogólne skumplowanie i przyjaźń. Brytyjczycy znowuż mordowali na maksa Irlandczyków przez prawie 1000 lat; dziś proszę, kumple jak sto pięćdziesiąt. Francuzi z Niemcami? Kumple. Niemcy z Rosjanami? Tak samo.
Ale z nami Polakami takie numery nie przechodzą. My pamiętamy! I to budzi we mnie nadzieję, że może jednak – póki Ona nie zginęła – to i ja znajdę jakiś spokojny kąt, czego Państwu i sobie serdecznie życzę w Nowym Roku i na wszystkie inne, nadchodzące wraz z ciemnymi chmurami, czasy. By ktoś wiedział coś o wakacie w latarni, niech napisze list, zalakuje w butelce i wrzuci do morza.
Wierzyć trzeba w niemożliwe, czyż nie tak? Jacek Rujna
Akademia Kultury to projekt zrealizowany 23 listopada przez Centrum Kultury i Edukacji Polskiej PLUS dzięki wsparciu Ambasady RP w Belgii. Głównym założeniem Akademii Kultury było aktywizowanie polskich rodzin do twórczych działań oraz kreatywnego spędzania czasu wolnego.

W tym celu zorganizowano różnorodne zajęcia warsztatowe, w których bezpłatnie mogli uczestniczyć rodzice wraz z dziećmi. Każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Wśród propozycji zajęć, jakie przygotowali zaproszeni do projektu instruktorzy,

znalazły się: zajęcia plastyczne, taneczne i teatralne, warsztaty rękodzieła oraz przewodnik po grach i zabawach ruchowych. Uczniowie tej szkoły mieli zatem okazję do zgłębiania nietypowej wiedzy, ale mamy nadzieję użytecznej. Warto mieć świadomość, że oprócz oglądania telewizji czy grania w gry komputerowe istnieją inne formy spędzania wolnego czasu., które są znacznie bardziej wartościowe i rozwijające.

Odnosząc się do słów Antoine de Saint-Exupéry, autora słynnego „Małego Księcia”, pamiętajmy o tym, że „aby zdobyć wielkość, człowiek musi tworzyć, a nie odtwarzać”.
Uwieńczeniem projektu był krótki film nagrywany podczas warsztatów.

 

Polecamy

Tak jak pisaliśmy w listopadowym wydaniu, FC Polonia nie najlepiej rozpoczęła obecny sezon. Pod koniec października piłkarze z Boitsfort mieli na swoim koncie tylko dwa zwycięstwa, trzy porażki i jeden remis.

Komar atakuje

Wielu emerytom trudno wyżyć za przeciętną emeryturę. Ale co się dzieje, gdy jeden z nich umiera? Czy mają prawo do renty rodzinnej po zmarłym mężu lub żonie?

W światowym raporcie głodu z 2014 r. podano, że 2 miliardy ludzi na świecie jest niedożywionych, a ponad 800 milionów głoduje.

W 2014 r. przeprowadzono liczne kontrole mające na celu wychwycenie pracowników pracujących nielegalnie lub dopuszczających się innych nadużyć względem belgijskiego systemu socjalnego. Spośród przeprowadzonych 5.269 kontroli, ponad 1/3 wykazała poważne nieprawidłowości.

Zwolnienia w Tihange

W środę 31 stycznia i w sobotę 2 lutego 2018 r. w Polskim Centrum Kształcenia im. Jana Pawła II w Brukseli odbył się bal karnawałowy dla polskich uczniów tej placówki.

 

Siedzę w poczekalni w klinice InviMed w Warszawie i mimochodem oglądam wiszące na ścianach zdjęcia uroczych małych bobasków.

Dni płatnego urlopu przysługują w roku kalendarzowym następującym po roku, w którym pracownik wypracował sobie prawo do urlopu. Aby otrzymać pełny ekwiwalent wakacyjny oraz pełną długość urlopu w roku 2015, należało przepracować cały rok 2014.

 

Witam serdecznie liczne grono wiernych czytelników jak i tych, którzy czytają mnie po raz pierwszy. O tym, że jest Was coraz więcej, wnioskuję po ilości maili i pytań, jakie zadajecie na profilu FB „Brussels School of Photography”.

Reklama

Poczta kwiatowa
Radio Roza
niderlandia.org
polonia.be

Galeria

  • Dzień Dziecka 2012
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Ani Mru Mru
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Bal Gimnazjalistów
  • Krakus
  • Miss Fitness
  • Koncert Budki Suflera
  • Mini galeria 03
  • Mini galeria 04
  • Koncert Golec u-Orkiestra
  • Bal Karnawałowy 2011
  • Dzień Dziecka w szkole 2010

Oni nam zaufali

kuchnia
ing
wbc
rossignol
permis
aaxe
wiewiorka
les delices