Dziś jest , imieniny obchodzą:

Taśmy prawdy (2)

Kuśtykając niczym zraniony jeleń, dotarłem do swego samochodu. W rękach dzierżyłem sfatygowany karton, do którego zgarnąłem część rozsypanych kaset wideo. Przed oczyma wciąż miałem dwie złowieszcze, czerwone kropki, które nie wiadomo czemu przyprawiały mnie o drżenie serca. 

 

Nawet upadek ze schodów nie potrafił odwrócić od nich mojej uwagi. Dom, który tego wieczoru był moim celem, ewidentnie nie był zwykłą ruderą. Było w nim coś przerażającego, aż żołądek skurczył mi się do wielkości piłeczki tenisowej i podszedł do gardła, szukając chyba ucieczki niczym ptak zamknięty w klatce. A moja intuicja jeszcze nigdy mnie nie zawiodła...

 

Tak czy inaczej, obolały zapakowałem się do samochodu i odjechałem. Bez problemu dotarłem do domu. Następnego ranka obudziłem się jeszcze bardziej połamany i opuchnięty, ale nikt mnie nie złapał na włamaniu, co było w sumie najważniejsze. Po śniadaniu zadzwoniłem do klienta, który zlecił mi ową kradzież kaset. Ten jednak nie odbierał. Po siódmej próbie dałem sobie spokój - najwyraźniej, tak jak przypuszczałem, ktoś postanowił się zabawić moim kosztem. Numer, na który dzwoniłem, nie miał nawet poczty głosowej.

 

Zdałem sobie sprawę, że dałem się podejść jak dziecko, a cały mój trud poszedł na marne. Moja frustracja była tym większa, że zwykle jestem w stanie w czasie akcji ukraść również inne, cenne przedmioty, więc klient, który po wykonaniu zadania wystawia mnie do wiatru, zwykle nie był dla mnie problemem. Tu jednak, oprócz kurzu i starych kaset wideo, za bardzo nie było czego zabrać. Tak więc po wszystkich tych przebojach zostałem z pustymi rękoma, modląc się w duchu, że nikt jednak nie zauważył włamania do tego opuszczonego domu.

 

Wszystko, co mi zostało, to kasety, część zresztą i tak była zniszczona. Postanowiłem je przejrzeć, w razie gdyby klient jednak postanowił się odezwać i dowiedzieć się, co też upolowałem. Wygrzebałem w garażu magnetowid, po czym spędziłem dobrą godzinę, próbując go podłączyć do mojego nowego telewizora LED. W końcu znalazłem przejściówkę „SCART-RGB component” i voila! Sprzęt zadziałał, choć nie był używany z 15 lat. Kasety nie były w żaden sposób opisane, sięgnąłem więc po 3 pierwsze z brzegu i umieściłem pierwszą w odtwarzaczu wideo.

 

Taśma zdawała się być pusta, na ekranie królowały niepodzielnie biało-szare „mrówki”, jednak gdy już miałem ją wyłączyć, pojawił się obraz. W lewym dolnym narożniku widniała data, 6 sierpnia 2011 (w formacie 8/6/11). Nagranie przedstawiało mały pokój, który był zupełnie pusty i w stanie powolnego rozkładu. To wideo zdawało się być kręcone po ciemku, z użyciem noktowizora. Nie było tam żadnego ruchu, aż do momentu, w którym drzwi znajdujące się tuż obok kamery nagle się otworzyły.

 

Młoda kobieta weszła do pomieszczenia, a drzwi za nią zatrzasnęły się z hukiem. Zaczęła krzyczeć „Pierre! Pierre! Gdzie jesteś?!”, kręcąc się chaotycznie po pomieszczeniu, szukając zapewne włącznika światła lub właśnie Pierra. Na jej twarzy malował się nie tyle niepokój, co przerażenie. Przypuszczałem, że Pierre to jej syn albo inna bliska osoba. Próbowała rozłożonymi rękoma wymacać ściany, aż w końcu wyciągnęła telefon i użyła go jak latarki. Poszła w kierunku końca pomieszczenia i skręciła w lewo, gdzie prawdopodobnie znajdowały się schody. Parę sekund później nagranie się urwało.

 

Nagle zdałem sobie sprawę, że wiem, gdzie to nagranie zostało zrobione, choć podczas oglądania nie potrafiłem tego przyjąć do wiadomości. Z tego samego powodu nie chciałem też sprawdzać kolejnej kasety... Jednak w końcu, w zasadzie dla własnego bezpieczeństwa, postanowiłem sprawdzić, czy moja paranoja ma jednak jakieś podstawy.

 

Następna taśma zaczęła się podobnie jak i poprzednia: nic na niej nie było przez parę pierwszych minut, jednak dalej znajdowało się nagranie. Było na nim widać kolejny pusty pokój, w podobnym stanie jak poprzedni. To nagranie także posiadało datę i czas, ale był to już 15 marca 2014, ponad półtora roku później. Ktoś wszedł do środka z małego hallu prowadzącego do pokoju. Tym razem był to starszy mężczyzna. Miał on jednak przy sobie latarkę i patrzył w sufit. Następnie spuścił na dół schody prowadzące na strych.

 

Wtedy też o mało nie zabrudziłem sobie spodni. .. Te czerwone światełka, te kropki w kątach pomieszczeń, to były kamery, kamery, które cały czas nagrywały! Ten „opuszczony” dom był ich pełen, było ich prawdopodobnie znacznie więcej niż dostrzegłem poprzedniego wieczoru... Najpierw zacząłem podejrzewać policyjną zasadzkę, dlatego dyskretnie sprawdziłem wszystkie okna w swoim domu, czy przypadkiem nie dostrzegę czegoś podejrzanego. Jednak mój dom nie był bynajmniej otoczony kordonem policji, nie widziałem też nic niepokojącego.

 

Wróciłem do oglądania kasety. Starszy mężczyzna na filmie wspiął się po schodach na strych. On także wyglądał jakby czegoś (lub kogoś) szukał, jednak nigdy nie wydobył z siebie słowa. Nie świecił też latarką po kątach, najwidoczniej więc również nie zauważył kamer. Parę sekund po tym, jak znalazł się na strychu, film się skończył, dostrzegłem jednak coś zastanawiającego: na chwilę przed końcem nagrania kamera się poruszyła, tak jakby w ostatniej sekundzie ktoś ją zaczął podnosić. Z szaleństwem w oczach wrzuciłem do odtwarzacza trzecią kasetę, gdyż chciałem wiedzieć co jeszcze mogło mnie obserwować w domu, który wczoraj nawiedziłem. Ta taśma pokazywała schody. Nagranie wyglądało na wyzoomowane, tak jakby kamera znajdowała się na poziomie niżej, lecz skupiała się na dwóch wyższych piętrach. U szczytu schodów znajdował się tam sam człowiek co na poprzednim nagraniu, data również wskazywała na 15 marca 2014. Zważywszy na to, że spadając ze schodów upuściłem karton z kasetami, a te się rozsypały na podłodze parteru, miałem dużo szczęścia, że zgarnąłem akurat te, które zdawały się być swoją kontynuacją.

 

Na tym nagraniu mężczyzna zdawał się być ranny. Trzymał się za lewe ramię, które, przy bliższym przyjrzeniu się, wyglądało na krwawiące. Z trudnością pokonywał każdy kolejny stopień, schodząc powoli na parter. Gdy już był prawie na dole, przewrócił się jednak na ostatnim schodku, prawdopodobnie z braku sił. Wtedy też na szczycie schodów dostrzegłem... coś. Postać wyglądała na ludzką, około 2 m wzrostu, jednak nie byłem w stanie stwierdzić czy był to rzeczywiście człowiek. To Coś zeszło na dół do leżącego u podnóża schodów mężczyzny i zaczęło go ciągnąć za zdrową rękę. Mężczyzna począł się nieco rzucać, próbując się uwolnić z morderczego uścisku, jednak to Coś kopnęło go mocno w głowę i stracił przytomność.

 

Postać zaciągnęła nieszczęśnika do kolejnych schodów, tych, które sądziłem że prowadzą do piwnicy. Wtedy też owo Coś zbliżyło się na tyle do kamery, że byłem w stanie zobaczyć jego twarz, a raczej to, co ją przykrywało. Istota miała na sobie maskę, która zdawała się być po prostu starą szmatą, z wyciętymi otworami na oczy. Jako że szmata była podarta, miejscami prześwitywała skóra, która zdawała się być ciemna, krwawo-szarawa. W tym momencie dosłownie cieszyłem się, że jednak ta twarz była w większości zakryta. Gdy postać zbliżyła się do kamery, przez chwilę patrzyła swoimi mgliście żółtymi oczyma prosto w obiektyw. Tych oczu nie da się zapomnieć. Jeśli je zobaczysz, już nigdy nie zaśniesz samemu w ciemnym pokoju... Ciarki przeszyły me ciało, serce waliło jak oszalałe, ogarniała mnie coraz większa panika. Tymczasem na nagraniu to Coś podniosło kamerę i skierowało ją na ścianę, gdzie w dole schodów znajdowały się kolejne drzwi.

 

Istota uniosła mężczyznę niczym kukłę, otworzyła drzwi i wepchnęła go do środka, do kolejnego pomieszczenia, które także wydawało się puste. Drzwi następnie zostały zatrzaśnięte, kamera zaś nadal nagrywała, pokazując jedynie owe drzwi. Choć obraz ten można uznać za neutralny, trudno było jednak powiedzieć to samo o nagranych odgłosach... Za drzwiami słychać było głośne drapanie, tak jakby ktoś rył gwoźdźmi ściany. Ranny mężczyzna zaczął przeraźliwie krzyczeć, wtórował mu przy tym chór innych głosów. Te inne krzyki bardziej przypominały zwierzęcy skowyt niż ludzki krzyk. Wrzaski mężczyzny naraz ustały, co poprzedziły jednak odgłosy łamanych kości, rwanych więzadeł i ciepłe mlaśnięcia kawałków rozrywanego ciała. Początkowo myślałem, że po prostu krzyki ustały, jednak później zdałem sobie sprawę, że tak naprawdę z nagrania specjalnie wycięto dźwięk.

 

Po chwili drzwi do pomieszczenia się otwarły, a w środku dostrzegłem zaś inne istoty. Wyglądały niemal jak ludzie, były jednak niezwykle smukłe i zdawały się być szare, nigdzie też nie miały włosów. Były tak chude, że z łatwością było można zobaczyć ich kręgosłupy, zdawały się też mieć nienaturalnie dużo wystających kości. Te stojące bliżej ścian zaczęły się na nie wspinać, wchodząc następnie na sufit i znikając z pola widzenia kamery. Jedna z postaci zaczęła się obracać w stronę kamery, nagranie się jednak urwało nim było można zobaczyć jej twarz.

 

Nie mogłem uwierzyć w to, co zobaczyłem. Nadal siedziałem jak wmurowany, sparaliżowany strachem i gonitwą myśli. Przecież byłem w tym samym budynku i zapewne nagrywano mnie w ten sam sposób! Jeszcze raz sprawdziłem wszystkie okna, upewniłem się też, że są zamknięte, założyłem łańcuch na drzwi. Przez parę dni nie miałem odwagi wyjść z domu, nie śpiąc, cały czas czuwając i upewniając się, że nikt mnie nie obserwuje. Spaliłem wszystkie kasety, a gdy byłem już pewien, że nie został żaden ślad mojej wizyty w tym piekielnym domu, zacząłem ostrożnie wyściubiać nos z mieszkania. Z czasem powoli znowu zacząłem przyjmować zlecenia, jednak żadnego związanego z opuszczonymi budynkami.

 

Około dwa tygodnie temu, po powrocie do domu zastałem na progu paczkę. Myślałem, że to zapłata za jedno z ostatnich zleceń, jako że często klienci właśnie w ten sposób, by nie zostawiać śladów, lubili się rozliczać. Jednak gdy otworzyłem pakunek, moim oczom ukazały się trzy kasety wideo, oznaczone cyframi od 1 do 3. Wyglądały na nowe. Me serce znowu zabiło mocniej, a nogi ugięły się pode mną na samo wspomnienie horroru, jaki spotkał mnie w związku z „aferą taśmową” (jak to lubiłem eufemistycznie nazywać całe to koszmarne doświadczenie i obrazy, które najchętniej wymazałbym z pamięci).

 

Drżącymi rękoma umieściłem w magnetowidzie kasetę z numerem 1. Nagranie przedstawiało ten sam opuszczony dom co wcześniej, był to też obraz z kamery w pierwszym pustym pokoju. Przez parę minut nic się nie działo, potem jednak do środka ktoś wszedł. Był to młody mężczyzna, ubrany na czarno, tak jakby chciał pozostać niezauważonym. Momentalnie zdałem sobie sprawę, że ten mężczyzna to ja, a nagranie pochodzi z mojej nieszczęsnej wizyty w tamtym domu!

 

Od razu przeszedłem do taśmy o numerze 2. Drugie nagranie przedstawiało klatkę schodową, z kamerą umieszczoną identycznie jak w nagraniu, które za wszelką cenę chaciałem zapomnieć. Tym razem było można zobaczyć mnie gramolącego się z hallu na schody, z pudłem wypełnionym kasetami, które trzymałem w obu rękach. Zacząłem schodzić w dół schodów, po czym zobaczyłem jak się potykam, przewracam i spadam. Tylko że na nagraniu widać wyraźnie, że wcale się nie potknąłem! Zostałem popchnięty!

 

Postać stojąca u szczytu schodów, mająca na głowie tę samą szmatę co na poprzednich nagraniach, po prostu delikatnie mnie pchnęła. Na tyle słabo, że nie byłem w stanie nic poczuć zaaferowany czerwoną kropką na dole, ale jednocześnie na tyle silnie, że straciłem równowagę niosąc w rękach ciężkie pudło. Następnie na taśmie było widać, jak na dole zrywam się na równe nogi, zgarniam do pudła parę kaset z podłogi i znikam z pola widzenia kamery, co się zapewne stało gdy wybiegłem z budynku. Zamaskowana postać podążyła za mną po schodach na dół, jednak ja zdążyłem się już wymknąć drzwiami i pewnie akurat biegłem co tchu do zaparkowanego niedaleko samochodu. Następnie było widać jak to Coś schodzi schodami do piwnicy i patrzy przez chwilę prosto w kamerę. W tym momencie nagranie się urwało.

 

Jeszcze nigdy w życiu się tak nie bałem! Poprzednie taśmy nie były nawet w połowie tak straszne, w końcu nie dotyczyły mojej osoby! Moja obsesja dotycząca bycia śledzonym zaczęła sięgać nowych wyżyn. Wymagało to sporo odwagi i determinacji, ale postanowiłem obejrzeć i trzecią taśmę.

 

Jednak trzecie nagranie nie było już z wnętrza opuszczonego domu. Ktoś niósł kamerę, był na zewnątrz, w innej okolicy. Kamerzysta szedł dłuższą chwilę drogą, po czym się zatrzymał i wyzoomował kamerę na pojedynczy dom. Na mój dom!!! Filmujący wydał przy tym z siebie obrzydliwy, szyderczy śmiech, po czym nagranie się skończyło.

DP

Polecamy

Mam przyjemność rozmowy z prezesem oraz jednym z założycieli halowego klubu piłkarskiego FC SOKÓŁ BRUKSELA Piotrem Razniakiem.

 

Skąd wziął się pomysł na założenie (kolejnego) polonijnego klubu w Brukseli?

Człowieka da się wyciągnąć z PGR-u, ale pegeeru z człowieka wyciągnąć się nie da. Co młodszym czytelnikom należy się wyjaśnienie, czym był PGR. Państwowe Gospodarstwa Rolne; symbol marnotrawstwa, pospolitego złodziejstwa, wiecznego pijaństwa, wszechobecnego łapówkarstwa, traktor z urwanym kołem, którego nikt nie naprawia, błoto po kolana i tak dalej. Dziw, że to się kupy w ogóle trzymało przez ponad 40 lat.

Roger Martin Maluga – wokalista estradowy. Wychowanek Domu Kultury im. Henryka Jordana w Siemianowicach Śląskich. Uczeń Eli Zapendowskiej. Wrażliwość jest jego siłą w życiu, jak i na scenie. Od czterech lat mieszka w Holandii oraz podbija ją muzycznie.

Pasja! Tak, to dobre słowo, idealnie odzwierciedla moje podejście do wędkarstwa karpiowego, bo to nie tylko hobby, ale to pewnego rodzaju filozofia życia (kontakt z przyrodą i respektowanie jej praw).

 

 

Postępowanie sądowe wiąże się z określonymi kosztami. Zanim rozpoczniemy sprawę w sądzie, musimy się zastanowić, ile zapłacimy za pozew, jakie koszty mogą powstać w trakcie postępowania, a także czy uda nam się odzyskać poniesione koszty.

 

JESIEŃ to przede wszystkim ciepły typ urody. Jej wizerunek jest raczej przydymiony i ciemny. Jesieni odpowiadają barwy tej pory roku – gorące z odcieniem czerwonawym, jak zrudziałe liście drzew i szkarłatne pędy winobluszczu.

W światowym raporcie głodu z 2014 r. podano, że 2 miliardy ludzi na świecie jest niedożywionych, a ponad 800 milionów głoduje.

Zwolnienia w Tihange

Bez porozumienia i z pominięciem dialogu społecznego rząd federany oraz rządy regionalne podpisały porozumienie koalicyjne, które dotknie przede wszystkim pracowników, osoby bezrobotne oraz rodziny o niskich i przeciętnych dochodach.

Wiosenna pogoda i dłuższe dni obudziły w nas potrzebę kontaktu z naturą. Oboje z Jackiem, a i Pawełek też, potrzebowaliśmy wystawić nasze blade i zmęczone po zimie buźki na słońce.

Reklama

Poczta kwiatowa
Radio Roza
niderlandia.org
polonia.be

Galeria

  • Koncert Budki Suflera
  • Miss Fitness
  • Bal Karnawałowy 2011
  • Dzień Dziecka 2012
  • Ani Mru Mru
  • Mini galeria 03
  • Mini galeria 04
  • Bal Gimnazjalistów
  • Koncert Golec u-Orkiestra
  • Dzień Dziecka w szkole 2010
  • Krakus
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Majówka Comblain La Tour 2010

Oni nam zaufali

kuchnia
ing
wbc
rossignol
permis
aaxe
wiewiorka
les delices